fbpx

Do mojej regularnej porannej praktyki dołączyłam od jakiegoś czasu mantry. Do tej pory sięgałam po nie od czasu do czasu – można powiedzieć, że „doraźnie”.

Skąd płynie ich moc? Popatrz, wiele mówi sama ich nazwa: mantra to połączenie dwóch sanskryckich słów: „man” – myśleć („manas” – oznacza umysł), „tra” – ochraniać.

Czym są mantry?

Mantry to sanskryckie wersety lub sylaby, które wpływają w określony sposób na Twój umysł. Sprawiają, że zaczynasz odzyskiwać nad nim większą kontrolę, pogłębiać swoją samoświadomość i łączyć się z czymś o wiele od Ciebie większym. Mimo, że współcześnie mantrami stają się różnego rodzaju afirmacje, tradycyjnie mantry są intonowane w najstarszym języku świata – sanskrycie.

Jedną z najstarszych mantr i zarazem najpotężniejszych jest słynne „OM”. Jego moc jest tak duża, że doktor Sharma, u którego uczyłam się Ajurwedy w Indiach mawiał, że nie powinno się po nią sięgać bez wcześniejszego przygotowania na nią umysłu – w przeciwnym razie może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Dzięki mantrom łatwiej jest wejść w proces autotransformacji – ich obecność sprawia, że Twój umysł zaczyna podążać za tym, jakie są Twoje intencje i przestaje się rozpraszać. Mantra staje się wtedy narzędziem, które zbliża Cię do tego, do czego woła Cię Twoja dusza. Pomaga Ci w wytworzeniu energii, która jest niezbędna do tego, żeby pojawiła się w Twoim życiu nowa jakość. 


Magia liczby 108

 

Jeśli skubnęłaś już trochę mantrowego tematu to na pewno zauważyłaś, że obok mantr pojawia się często liczba 108. Dlaczego 108? Wytłumaczeń tej symboliki jest wiele, więc pozwól, że przytoczę najczęściej wspominane:
– Istnieje 108 wedyjskich Upaniszad.
– W alfabecie sanskrytu istnieją 54 znaki o żeńskim (Shakti) i męskim (Shiva) aspekcie. 54 znaki pomnożone razy dwa dają liczbę 108.
– Liczba 108 bywa też odczytywana jako połączenie: 1 – Bóg, 0 – nicość, pustka, 8 – nieskończoność i wieczność.

– Mamy łącznie 108 punktów marma rozmieszczonych na naszym ciele.

Ta liczba odnajduje też swoje odzwierciedlenie w Mala – tradycyjnym naszyjniku, który wspiera proces odmawiania modlitw i mantr w różnych kulturach. Składa się on z właśnie 108 supełków/kamyczków, którą tłumaczy się zgodnie z formułą 6 x 3 x 2 x 3 (=108), według której:
– posiadamy 6 zmysłów (wzrok, słuch, węch, dotyk, smak, myśl)
– istnieją 3 aspekty czasu: przeszłość, teraz, przyszłość
– mamy do czynienia z 2 stanami serca, które może być czyste lub nieczyste

– istnieją 3 możliwe odczucia: sympatia, niechęć, obojętność.

Wspomina się też o tym, że tradycyjnie mantry powinny być zaintonowane minimum 100 razy według jednego powtórzenia. Te 8 pozostałych koraliczków jest w sumie… na wszelki wypadek – gdyby nam się pomyliło lub zapomniało.

 

Ogień trawienny a mantry


O tym, że potrzebujemy odpowiedniego stanu umysłu, aby „strawić” mentalnie mantrę usłyszałam po raz pierwszy od mojego nauczyciela Ajurwedy w Indiach. 
Do tego czasu mantry traktowałam z lekkością, podobnie jak traktowały je osoby wokół mnie. Towarzyszyły mi w codziennych czynnościach i nie zwracałam większej uwagi na to, w jaki sposób ich używam.


Jak to jest z tym stanem umysłu i mantrami? Jeśli podchodzisz do mantr jak do potężnych narzędzi, ich użycie wymaga określonego przygotowania. Ty wymagasz określonego przygotowania. Dlatego, że niektóre z nich mają działanie jak katalizator – nasilają to, co już jest w Tobie:
– Jeśli jest w Tobie sattva, czyli światłość i jasność, będą dla niej podporą.
– Jeśli jest w Tobie radżas, czyli energia ruchu i działania, poczujesz jej wzmożone działanie.
– A jeśli towarzyszy Ci sporo tamasu, czyli energii ciężkości, bezwładu i nieświadomości, to będzie go tym więcej.

Takie działanie ma chociażby słynna Gayatri Mantra (na pewno ją kojarzysz, zaczyna się od słów: „Om Bhur Bhuva Swaha…”) – mantra wszystkich matr. Jej działanie jest bardzo silne, bo mówi się, że zawiera w sobie wszystkie inne mantry.


Również intonowanie „Om” powinno być poprzedzone przygotowaniem umysłu – tłumaczy się to faktem, że jest to najczystsze i najstarsze słowo pojawiające się w Wedach.
Pewnie, gdy to czytasz, uśmiechasz się pod nosem, myśląc „Taaak, i to w ogóle tego przestrzega…”.

No, właśnie – ciężko mówić o tym, żeby współczesne podejście do mantr było tożsame z tym, jak to wyglądało u Źródła. To też może sprawiać, że efekty, które otrzymujesz, są dalekie od tych, które powinny się pojawiać.

Jaka brzmi Twoja mantra? 

Na sam koniec chciałabym Cię zapytać o to, jaka jest Twoja mantra. Tak, Twoja. Ta, która Ci towarzyszy najczęściej i przewodzi Twoim myślom.

Jak brzmią najczęstsze mantry, o których słyszę na konsultacjach?
To wszystko mnie przerasta, jestem całkowicie bezradna…
Nie zasługuję na to. Jestem niewystarczająco dobra, żeby cieszyć się tą wartością w moim życiu…
Czas dla siebie? Jak mam go znaleźć. Ja na nic nie mam czasu…

Bo wiesz, odsuwając na bok ten cały sanskryt, mantry, rytuały, to najważniejsze jest to, co jest z Tobą na co dzień. 
Myśli i emocje, którymi się karmisz. Słowa, które do siebie kierujesz. Przekonania, które podsycasz.

To jest Twoja mantra. I działa jak mantra – gdy powtarzasz sobie te słowa, Twój umysł i ciało słyszą. I zaczynają działać w zgodzie z tym, co usłyszą.

 

 A jeśli czujesz, że chcesz wejść głębiej w Ajurwedę i czujesz, że przyda Ci się indywidualne wsparcie na tej ścieżce,
sprawdź, jak mogę Cię wesprzeć.

Chcesz przeczytać coś jeszcze?