fbpx

Zgodnie z ajurwedyjską Ritucharya (rytmem pór roku) początek zimy przypada już na połowę listopada i trwa do połowy marca. Założę się, że czujesz tę zmianę energii wokół. Noce stają się coraz mroźniejsze, poranki witają częściej chłodem niż promieniami słońca, a dzień stał się niesamowicie krótki…

Jak zatem możesz zadbać o siebie w zimie, wykorzystując ajurwedyjską wiedzę w praktyce?

1. Wyjdź spod koca i nie rezygnuj z ruchu

Z perspektywy Ajurwedy, wczesna zima rządzi się swoimi określonymi prawami, które oddziałują na każdego z nas, bez wyjątku. Przede wszystkim uwidacznia się w tym, że nasz ogień trawienny jest najsilniejszy w trakcie całego roku – dlatego mimo, że nasze jedzenie staje się cięższe i bardziej sycące, łatwiej jesteśmy w stanie sobie z nim poradzić.

Tym bardziej, jeśli połączysz to z aktywnością fizyczną – to czas, w którym możesz spodziewać się najlepszych efektów, choć często to właśnie teraz najbardziej ciągnie nas do tego, żeby zakopać się po uszy pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty… Dlaczego tak się dzieje? Zima buduje Kaphę, energię stabilizacji, a co za tym idzie – również ciężkości. Bardzo jej teraz potrzebujemy – zwłaszcza po czasie, w którym na jesień dominowała w naturze Vata.

Bądź jednak ostrożna, bo łatwo teraz popaść w stan, w której Kaphy zgromadzi się w Twoim organizmie za dużo. A to będzie miało bezpośredni wpływ na to, jak będziesz się czuć już niebawem, na wiosnę, gdy nastanie moment jej kumulacji 😉

2. Przełóż detoks i odchudzanie

To ważne, żebyś wiedziała, że zima to czas, w którym odradza się wszelkie rodzaje detoksów czy wchodzenie w jakikolwiek proces oczyszczania. Ich pozytywne efekty będą niewielkie, natomiast łatwo tutaj o niepożądane skutki uboczne, które mogą nieść ze sobą negatywne konsekwencje.

Zima jest czasem, w którym Twój organizm koncentruje się na tym, żeby Cię rozgrzać i żebyś miała jak najlepszą odporność. Pozwól mu na to i przełóż detoks na wiosnę – to będzie moment, w którym będziesz mogła z niego czerpać to, co najlepsze. Jeżeli zdarza się, że czujesz się ciężko i sennie, możesz zastosować bezpieczną formę odciążenia swojego układu trawiennego – zrób jeden dzień w tygodniu, w którym sięgniesz po lekkostrawne posiłki takie jak np. owsianka, kitcheri lub zupy.

3. Na talerzu? Korzeniowo

Sezonowo i lokalnie to podstawowe hasło odżywiania w zgodzie z Ajurwedą. Jeden aspekt wynika z drugiego i jest nierozłączny. Niestety, im bardziej oddalamy się od życia wśród Natury i zamieniamy je na życie w zgiełku miasta i gąszczu hipermarketów, tym trudniej jest uchwycić sezonowość.

Wiesz, co warto wybierać w warzywniaku o tej porze roku? Jeśli nie do końca jesteś pewna, przygotowałam dla Ciebie małe zestawienie. „Małe”, bo ta pora roku nie rozpieszcza rozmaitością wyboru, ale mimo wszystko go mamy.

Jeżeli chodzi o owoce to królują jabłka i gruszki. Wybierając warzywa, sięgaj śmiało po wszystkie korzeniowe, takie jak marchewka, brukiew, pietruszka, seler, czarna rzepa czy buraki. Oprócz tego masz do dyspozycji: kapustę, cebulę, ziemniaki, pora, kalafior, kalarepę, brukselkę, dynię i jarmuż.

Całkiem ich sporo, co? 🙂 U mnie w kuchni ostatnio często pojawia się marchewkowa, barszcz na zakwasie i chipsy z jarmużu.

4. Postaw na rozgrzewanie

Przede wszystkim, zwróć uwagę na to, żeby wyeliminować ze swojego odżywiania wszystko, co teraz może Cię wychładzać.

Zacznij od najprostszej rzeczy – od tego, żeby Twoje posiłki były podawane na ciepło. To samo tyczy się również napojów. tej porze roku najlepiej sprawdzają się herbaty, napary czy ciepła woda o temperaturze wyższej niż pokojowa. 

Z konsultacji wiem, że w zimie najczęstszym źródłem wychładzania naszego organizmu jest… nabiał. Dlatego, jeśli po niego sięgasz, upewnij się, że jest on serwowany na ciepło – jogurty, zimne mleko czy lody to baaaaardzo zły pomysł o tej porze roku. Dodaj do niego też rozgrzewające przyprawy. 

5. Naturalne zimowe wspomagacze

W zimie warto sięgnąć po dodatkowe wspomagacze, żeby Twoja odporność była na jak najwyższym poziomie. Jakie wspomagacze? Naturalne, oczywiście 🙂

Czołowym ich przedstawicielem jest witamina C – możesz ją znaleźć m.in. w kiszonkach, cytrynie lub sięgnąć po dziką różę w formie herbaty lub kapsułek. Jej ajurwedyjskim odpowiednikiem jest Amla – agrest indyjski, który jest jednym z owoców o najwyższym natężeniu witaminy C.

Możesz ją znaleźć też w Chyawanprash – mieszance 49 ziół w formie lekko pikantnego dżemu, tradycyjnie stosowanego w Indiach. Mój nauczyciel Ajurwedy przyrządzał go w ogromnym, kilkudziesięciolitrowym garnku przez kilka dni. Efekt przechodził najśmielsze oczekiwania – był niesamowicie skuteczny, a do tego.. przepyszny! (Pssst.. Jeśli zdecydujesz się na jego kupno pamiętaj, żeby zwrócić uwagę na skład – producenci lubią dodawać do niego ogromne ilości cukru.)

Dołącz do newslettera po regularną dawkę Ajurwiedzy! 

Zapisz się, żeby raz w tygodniu otrzymać ode mnie garść praktycznych wskazówek do życia w zgodzie ze sobą w duchu Ajurwedy. 

 

Chcesz przeczytać coś jeszcze?