fbpx

Zgodnie z ajurwedyjską Ritucharya (rytmem pór roku) początek zimy przypada już na połowę listopada, choć kalendarzowy początek zimy oficjalnie jest wyznaczony na 21 grudnia. Założę się jednak, że czujesz już tę zmianę wokół. Noce stają się coraz mroźniejsze, poranki witają częściej chłodem niż promieniami słońca, a dzień stał się niesamowicie krótki…

Jak zatem możesz zadbać o siebie w zimie, wykorzystując ajurwedyjską wiedzę w praktyce?

1. Wyjdź spod koca i nie rezygnuj z ruchu

Z perspektywy Ajurwedy, wczesna zima rządzi się swoimi określonymi prawami, które oddziałują na każdego z nas, bez wyjątku. Przede wszystkim uwidacznia się w tym, że nasz ogień trawienny jest najsilniejszy w trakcie całego roku – dlatego mimo, że nasze jedzenie staje się cięższe i bardziej sycące, łatwiej jesteśmy w stanie sobie z nim poradzić.

Tym bardziej, jeśli połączysz to z aktywnością fizyczną – to czas, w którym możesz spodziewać się najlepszych efektów, choć często to właśnie teraz najbardziej ciągnie nas do tego, żeby zakopać się po uszy pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty… Dlaczego tak się dzieje? Zima buduje Kaphę, energię stabilizacji, a co za tym idzie – również ciężkości. Bardzo jej teraz potrzebujemy – zwłaszcza po czasie, w którym na jesień dominowała w naturze Vata.

Bądź jednak ostrożna, bo łatwo teraz popaść w stan, w której Kaphy zgromadzi się w Twoim organizmie za dużo. A to będzie miało bezpośredni wpływ na to, jak będziesz się czuć już niebawem, na wiosnę, gdy nastanie moment jej kumulacji 😉

2. Przełóż detoks i odchudzanie

To ważne, żebyś wiedziała, że zima to czas, w którym odradza się wszelkie rodzaje detoksów czy wchodzenie w jakikolwiek proces oczyszczania. Ich pozytywne efekty będą niewielkie, natomiast łatwo tutaj o niepożądane skutki uboczne, które mogą nieść ze sobą negatywne konsekwencje.

Zima jest czasem, w którym Twój organizm koncentruje się na tym, żeby Cię rozgrzać i żebyś miała jak najlepszą odporność. Pozwól mu na to i przełóż detoks na wiosnę – to będzie moment, w którym będziesz mogła z niego czerpać to, co najlepsze. Jeżeli zdarza się, że czujesz się ciężko i sennie, możesz zastosować bezpieczną formę odciążenia swojego układu trawiennego – zrób jeden dzień w tygodniu, w którym sięgniesz po lekkostrawne posiłki takie jak np. owsianka, kitcheri lub zupy.

3. Na talerzu? Korzeniowo

Sezonowo i lokalnie to podstawowe hasło odżywiania w zgodzie z Ajurwedą. Jeden aspekt wynika z drugiego i jest nierozłączny. Niestety, im bardziej oddalamy się od życia wśród Natury i zamieniamy je na życie w zgiełku miasta i gąszczu hipermarketów, tym trudniej jest uchwycić sezonowość.

Wiesz, co warto wybierać w warzywniaku o tej porze roku? Jeśli nie do końca jesteś pewna, przygotowałam dla Ciebie małe zestawienie. „Małe”, bo ta pora roku nie rozpieszcza rozmaitością wyboru, ale mimo wszystko go mamy.

Jeżeli chodzi o owoce to królują jabłka i gruszki. Wybierając warzywa, sięgaj śmiało po wszystkie korzeniowe, takie jak marchewka, brukiew, pietruszka, seler, czarna rzepa czy buraki. Oprócz tego masz do dyspozycji: kapustę, cebulę, ziemniaki, pora, kalafior, kalarepę, brukselkę, dynię i jarmuż.

Całkiem ich sporo, co? 🙂 U mnie w kuchni ostatnio często pojawia się marchewkowa, barszcz na zakwasie i chipsy z jarmużu.

4. Postaw na rozgrzewanie

Przede wszystkim, zwróć uwagę na to, żeby wyeliminować ze swojego odżywiania wszystko, co teraz może Cię wychładzać.

Zacznij od najprostszej rzeczy – od tego, żeby Twoje posiłki były podawane na ciepło. To samo tyczy się również napojów. tej porze roku najlepiej sprawdzają się herbaty, napary czy ciepła woda o temperaturze wyższej niż pokojowa. 

Z konsultacji wiem, że w zimie najczęstszym źródłem wychładzania naszego organizmu jest… nabiał. Dlatego, jeśli po niego sięgasz, upewnij się, że jest on serwowany na ciepło – jogurty, zimne mleko czy lody to baaaaardzo zły pomysł o tej porze roku. Dodaj do niego też rozgrzewające przyprawy. 

5. Naturalne zimowe wspomagacze

W zimie warto sięgnąć po dodatkowe wspomagacze, żeby Twoja odporność była na jak najwyższym poziomie. Jakie wspomagacze? Naturalne, oczywiście 🙂

Czołowym ich przedstawicielem jest witamina C – możesz ją znaleźć m.in. w kiszonkach, cytrynie lub sięgnąć po dziką różę w formie herbaty lub kapsułek. Jej ajurwedyjskim odpowiednikiem jest Amla – agrest indyjski, który jest jednym z owoców o najwyższym natężeniu witaminy C.

Możesz ją znaleźć też w Chyawanprash – mieszance 49 ziół w formie lekko pikantnego dżemu, tradycyjnie stosowanego w Indiach. Mój nauczyciel Ajurwedy przyrządzał go w ogromnym, kilkudziesięciolitrowym garnku przez kilka dni. Efekt przechodził najśmielsze oczekiwania – był niesamowicie skuteczny, a do tego.. przepyszny! (Pssst.. Jeśli zdecydujesz się na jego kupno pamiętaj, żeby zwrócić uwagę na skład – producenci lubią dodawać do niego ogromne ilości cukru.)

Dołącz do newslettera po regularną dawkę Ajurwiedzy! 

Zapisz się, żeby raz w tygodniu otrzymać ode mnie garść praktycznych wskazówek do życia w zgodzie ze sobą w duchu Ajurwedy. 

 

.

Chcesz przeczytać coś jeszcze?